W mojej praktyce największym błędem jest sztuczne zawyżanie albo mechaniczne przepisywanie gotowych tabel z internetu. Kosztorys powinien odpowiadać konkretnemu dziecku: jego wiekowi, zdrowiu, edukacji, zajęciom, sposobowi żywienia i dotychczasowemu poziomowi życia. Lepiej przedstawić kwoty, które można logicznie wyjaśnić i udokumentować, niż tworzyć listę wydatków, której później nie da się obronić na sali sądowej.